Damian Prażanowski

Damian Prażanowski kl. Vc Pewnego niedzielnego popołudnia słuchałem swojej ulubionej muzyki. Nagle stanął przede mną wielki robot. Miał ponad dwa metry wysokości, sześć stalowych nóg i skrzydła jak nietoperz. Mechanicznym głosem powiedział, żebym złapał się uchwytu na jego plecach. Najpierw nie byłem pewien, ale że ten robot był wielki i straszny, więc złapałem się. Oczy robota rozbłysły czerwonym blaskiem, rozległ się szum motoru i wylecieliśmy przez okno. Lecieliśmy przez wiele godzin. Przelecieliśmy na Europą, później Azją i Japonią, mijaliśmy jakieś miasta i góry. Po długim locie nad Oceanem Spokojnym wylądowaliśmy na wyspie, która nie była zaznaczona na mapie. Zaczęliśmy zwiedzać to tajemnicze miejsce. Całe byłe pokryte dżunglą, a na jej środku wznosił się ogromny, ziejący ogniem wulkan. W jego pobliżu mieszkały różne roboty. Część z nich zajmowała się wytwarzaniem nowych maszyn i części zamiennych, które są używane przez ludzi na całym świecie. Inne prowadziły sklepy i restauracje oraz wykonywały inne prace ułatwiające życie na Wyspie Robotów. Po zakończeniu zwiedzania poznałem przyczynę mojego przybycia tutaj. Okazało się, że popsuł się najważniejszy komputer. Zamiast kierować wyspą, grał w gry komputerowe. Nie interesowało go, że inne roboty nie produkują potrzebnych części, a wulkan rozbudził się i zagrażał całej wyspie. Aby przywrócić porządek na wyspie, musiałem wygrać z Głównym Komputerem w grę wyścigową. Gdyby mi się to nie udało, pozostałbym na wyspie na zawsze. Po wybraniu samochodu i trasy, rozpoczęliśmy grę. Jechałem przez miasta, mijałem inne samochody, skrzyżowania i przeszkody. Pierwszy odcinek przebiegał w Królestwie Burzy – w samochody uderzały pioruny, które trzeba było omijać na śliskiej trasie. Potem wjechaliśmy w Królestwo Bagien. Największym zagrożeniem był tutaj wielki potwór i bardzo śliska trasa. Trzeci i ostatni odcinek to Królestwo Miasta. Musiałem tam unikać wielkich ciężarówek i znaleźć właściwą drogę do mety. Pokonałem wszystkie trudności, wygrałem z Głównym Komputerem. Ład i porządek zapanowały na wyspie, a ja zostałem Królem Robotów. Ja jednak chciałem już wrócić do domu i mój znajomy robot podarował mi odrzutowy plecak. Dzięki niemu powróciłem do domu. Główny komputer w nagrodę podarował mi nowe gry, w które gram do dzisiaj. Po powrocie okazało się, że od mojego wyjazdu nie minęła nawet chwila! – See more at: http://sp6.kwidzyn.pl/prace-literackie-uczniow-szostki/337-damian-praanowski-kl-vc#sthash.OV2FtQJe.dpuf


Dodaj komentarz